|
Powrót Wolanda albo nowa diaboliada
Witalij RuczinskiW ponurą grudniową noc czasów pierestrojki na ulicach Moskwy pojawia się zaprzężona w szóstkę koni srebrna kareta ze stangretem bez twarzy, z forysiami Murzynami. A w karecie, dziwnie przypominającej swym wnętrzem mieszkanie na ulicy Sadowej, nasi starzy znajomi: Woland, Korowjow, Bchemot, Asasello, Helia... Do karety zaproszony zostaje Jakuszkin, pisarz, którego powieści nikt nie chce wydać. Za namową...
|